Dowcipy - Kelnerzy i restauracje
#3682
Gość w eleganckiej, drogiej restauracji zauważył, ze kelner, który prowadzi ich do stolika ma w kieszeni łyżki. Z początku nie zastanowiło go to, ale gdy usiadł przy stoliku, zobaczył, ze kelner obsługujący jego stolik również ma łyżki w kieszeni. Inni kelnerzy na sali także. Poprosił kelnera bliżej i spytał:
- Po co wam łyżki w kieszeniach?
Kelner odpowiedział:
- Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie Artur Andersen zrobienie analizy procesów. I wyszło, ze średnio co trzeci klient zrzuca łyżkę ze stołu. Przez co trzeba iść do kuchni i przynieść świeżą. Dzięki temu, ze mamy łyżki pod ręką zaoszczędzamy jednego człowieka na godzinę, a wydajność wzrasta o 70.3%.
Klient zdziwił się, ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner ma przy spodniach cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do paska, a drugi znika wewnątrz rozporka. Zaciekawiony przywołał kelnera i zapytał: Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po co on wam?
Kelner:
- Nie każdy jest tak spostrzegawczy jak pan. Ale skoro pyta pan, to wyjaśniam - również ten łańcuszek zalecił nam Artur Andersen. Wie pan mam go przyczepionego do ... no wie pan. Gdy idę do toalety, To rozpinam rozporek i wyciągam łańcuszkiem, dzięki czemu, po oddaniu moczu nie musze myc rak i wydajność wzrasta o 30%.
Gość pokiwał ze zrozumieniem głową, ale zaraz wyjawił swą następną wątpliwość:
- Dobrze. Rozumiem, ze wyjmuje pan łańcuszkiem, ale jak można się nim posłużyć do schowania? Jak wkłada się go z powrotem?- ... ?
- Nie wiem jak inni, ale ja łyżka.
- Po co wam łyżki w kieszeniach?
Kelner odpowiedział:
- Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie Artur Andersen zrobienie analizy procesów. I wyszło, ze średnio co trzeci klient zrzuca łyżkę ze stołu. Przez co trzeba iść do kuchni i przynieść świeżą. Dzięki temu, ze mamy łyżki pod ręką zaoszczędzamy jednego człowieka na godzinę, a wydajność wzrasta o 70.3%.
Klient zdziwił się, ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner ma przy spodniach cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do paska, a drugi znika wewnątrz rozporka. Zaciekawiony przywołał kelnera i zapytał: Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po co on wam?
Kelner:
- Nie każdy jest tak spostrzegawczy jak pan. Ale skoro pyta pan, to wyjaśniam - również ten łańcuszek zalecił nam Artur Andersen. Wie pan mam go przyczepionego do ... no wie pan. Gdy idę do toalety, To rozpinam rozporek i wyciągam łańcuszkiem, dzięki czemu, po oddaniu moczu nie musze myc rak i wydajność wzrasta o 30%.
Gość pokiwał ze zrozumieniem głową, ale zaraz wyjawił swą następną wątpliwość:
- Dobrze. Rozumiem, ze wyjmuje pan łańcuszkiem, ale jak można się nim posłużyć do schowania? Jak wkłada się go z powrotem?- ... ?
- Nie wiem jak inni, ale ja łyżka.
#3681
Turysta odwiedził restaurację w Madrycie, spośród dań wybrał potrawę o nazwie "Jaja al la corida".
Danie było naprawdę duże i pyszne, a cena przystępna. Powtarzał tak kilka dni, aż pewnego razu, porcja, którą dostał była bardzo mała. Zjadł i po obiedzie mówi do kelnera:
- Dlaczego dzisiejsza porcja była taka malutka?!
Kelner odpowiedział:
- No cóż, nie zawsze torreador wygrywa...
Danie było naprawdę duże i pyszne, a cena przystępna. Powtarzał tak kilka dni, aż pewnego razu, porcja, którą dostał była bardzo mała. Zjadł i po obiedzie mówi do kelnera:
- Dlaczego dzisiejsza porcja była taka malutka?!
Kelner odpowiedział:
- No cóż, nie zawsze torreador wygrywa...
#3680
Przychodzi do knajpy facet i mówi do kelnera:
- Setka i zakąska.
Kelner przynosi, gość wypija, przekąsza i mówi do kelnera:
- Chciałbym zapłacić.
Kelner na to:
- Nic pan nie płaci, na koszt firmy.
Na następny dzień przyszedł i zamówił dwie setki i zakąskę. Chciał zapłacić ale kelner znów odpowiedział, że to na koszt firmy. Gość więc wybrał się w niedziele z całą rodziną do tej restauracji. Zjedli wykwintny obiad, po obiedzie dzieci zjadły deser, małżonka wypiła wino a on zamówił pół litra. Kiedy przyszło do płacenia, kelner odmówił przyjęcia zapłaty twierdząc że to na koszt firmy. Gość nie wytrzymał i pyta się kelnera:
- Panie starszy piję i jem tutaj już trzeci dzień i jeszcze za nic nie zapłaciłem, może pan mi to wyjaśnić?
- To jest bardzo proste. Odpowiada kelner. Widzi pan, pod tamtą palmą tego pana i tą panią?
- Tak widzę.
- No widzi pan, to jest moja żona, a ten pan to mój szef, on pieprzy moją żonę a ja jego interes.
- Setka i zakąska.
Kelner przynosi, gość wypija, przekąsza i mówi do kelnera:
- Chciałbym zapłacić.
Kelner na to:
- Nic pan nie płaci, na koszt firmy.
Na następny dzień przyszedł i zamówił dwie setki i zakąskę. Chciał zapłacić ale kelner znów odpowiedział, że to na koszt firmy. Gość więc wybrał się w niedziele z całą rodziną do tej restauracji. Zjedli wykwintny obiad, po obiedzie dzieci zjadły deser, małżonka wypiła wino a on zamówił pół litra. Kiedy przyszło do płacenia, kelner odmówił przyjęcia zapłaty twierdząc że to na koszt firmy. Gość nie wytrzymał i pyta się kelnera:
- Panie starszy piję i jem tutaj już trzeci dzień i jeszcze za nic nie zapłaciłem, może pan mi to wyjaśnić?
- To jest bardzo proste. Odpowiada kelner. Widzi pan, pod tamtą palmą tego pana i tą panią?
- Tak widzę.
- No widzi pan, to jest moja żona, a ten pan to mój szef, on pieprzy moją żonę a ja jego interes.
#3679
- Kelner, co macie do jedzenia?
- Polecam pieczeń huzarską!
- Nie jestem żaden huzar, żebym jadł pieczeń huzarską! Co jest jeszcze?
- Pieczeń baranią!
- Świetnie, poproszę!
- Polecam pieczeń huzarską!
- Nie jestem żaden huzar, żebym jadł pieczeń huzarską! Co jest jeszcze?
- Pieczeń baranią!
- Świetnie, poproszę!
#3678
Przyszła para do restauracji, kelner podaje menu i pyta co chcą zamówić, wpierw pyta Panią, czego sobie życzy, ona mówi: pierwsze danie zupa, drugie schabowe na deser ciastko i kawa. Pyta Pana ,co dla niego, a Pani szybko mówi na pierwsze danie sałata, drugie danie sałata, na deser tez sałata. Zdziwiony kelner pyta: A to dlaczego tylko sałata? A Pani odpowiada: Bo jak pieprzy, jak królik, to niech je, jak królik.
Kategorie
- Adam i Ewa
- Alkohol
- Apteka
- Baca
- Banki
- Blondynki
- Caryca Katarzyna
- Cyrk
- Czapajew
- Ekologia
- Eskimosi
- Film, teatr, aktorzy
- Frankenstein
- Fraszki
- Głupie
- Graffiti
- Historyczne
- Hrabia
- Humor z zeszytów
- Instrukcje obsługi
- Jaskiniowcy
- Kelnerzy i restauracje
- Komentarze sportowe
- Komputerowe
- Kubica
- Lekarze
- Linie lotnicze
- Listy i podania
- Małżeństwo
- Mężczyźni
- Myśliwi i polowanie
- Napisy na zderzakach
- O Adamie Małyszu
- O Anemikach
- O Blondynkach
- O fryzjerach
- O Góralach
- O Jasiu
- O Kobietach
- O Księżycach
- O Małżeństwie
- O Polaku Niemcu i Rusaku
- O Prawnikach
- O Sekretarkach
- O Szefie
- Ogłoszenia parafialne
- Poczta
- Policja i złodzieje
- Powypadkowe
- Prawnicy
- Prima Aprilis
- Przychodzi baba...
- Ptasia grypa
- Randki
- Rolnicy
- Rymy i wierszyki
- Sekretarki
- Sennik
- Sport
- Stirlitz
- Studenci i studia
- Szkoci
- Szmonces
- Śmieszne smsy
- Święty Mikołaj
- Transportowe
- Urzędnicy i urzędy
- Wędkarze
- Wielkanoc
- Więźniowie i klawisze
- Wulgaryzmy
- Zagadki
- Zajączek
- Złota rybka
- Zoo
- ZUS
- Agronom
- Angielski humor
- Baba u Lekarza
- Bajki
- Bin Laden
- Boże Narodzenie i Wigilia
- Chuck Norris
- Cyrk
- Czarny humor
- Erotyczne
- Fąfara
- Fiskus - Urząd Skarbowy
- Frankenstein
- Gajowy
- Gra półsłówek
- Harcerze
- Horoskop
- Humor
- Informatycy
- Internet
- Kącik Belfra
- Kobiety
- Komisja wojskowa
- Kosmici i ufo
- Kubuś Puchatek
- Lepper
- Listonosz
- Lotto
- Matura
- Moherowe berety
- Napisy na murach
- Nauczyciele
- O Alkoholikach i alkoholu
- O Babciach
- O Dziadkach
- O Fryzjerach
- O Jasiu
- O Jskiniowcach
- O Kosmosie
- O Lekarzach
- O Pijakach
- O Policji
- O Sąsiadach
- O Studentach
- Ogłoszenia
- Po angielsku
- Polak, Niemiec i inni
- Polityczne
- Praca
- Prawo jazdy
- PRL
- Psychoanalitycy
- Putin
- Religijne
- Rosjanie
- Sąsiadki
- Seks
- Sherlock Holmes
- Stalin
- Straż pożarna
- Szczyty
- Szkoła
- Śmieszne filmy
- Śmieszne teksty
- Teściowa
- Unia Europejska
- Wąchock
- Wice śląskie
- Wiersze na Walentynki
- Wojsko
- Wykładowcy
- Zagadki matematyczne
- Zima
- Złote myśli
- ZSRR